Flota TGD Team – DSGSA

Godz.: 08:30, boisko nr: 2

Przez bardzo dużą część sezonu forsowaliśmy narrację, z której wynikało, że w pojedynku barażowym, w którym zmierzą się pierwszo- i drugoligowiec, zdecydowanym faworytem będzie ekipa z wyższej klasy rozgrywkowej. W naszej bowiem ocenie obecny poziom pierwszej ligi był na tyle wysoki, że trudno było szukać drużyny, która zasługuje na spadek. Taka sytuacja była z kolei czymś innym niż to, do czego przyzwyczailiśmy się w przeszłości. Zanim rozpoczął się jeszcze mecz, przeszła nas myśl, że dziwnie będzie nam się oglądało starcie dwóch niedawnych Mistrzów Inter Marine SL3 o prawo… gry w najwyższej lidze. Już na początku spotkania zarysowała się przewaga ‘Programistów’, na co wpływ miało to, że Eko-Hurt musiał radzić sobie bez etatowych środkowych (14-10). W dalszej części seta zespół Pawła Dawczaka po kilku blokach podjął jeszcze walkę (16-14), ale ostatnie słowo należało już do ‘Programistów’, którzy wygrali do 17 i od utrzymania w elicie dzielił ich już wyłącznie jeden wygrany set. Do połowy drugiej partii byliśmy świadkami bardzo wyrównanej gry, po której mieliśmy stan 11-11. Kluczowe dla losów seta, a nawet braku awansu Eko-Hurtu, były cztery błędy z rzędu, po których Speednet wysunął się na prowadzenie 15-11. To z kolei ewidentnie podcięło skrzydła ‘Hurtownikom’, którzy nie byli już w stanie nawiązać jakiejkolwiek walki (21-13). Finałowy set był już tak naprawdę sparingową gierką, która nie miała żadnego znaczenia dla dalszego losu obu drużyn. Mimo to Speednet kontynuował dobrą grę i finalnie wygrał tę partię do 14, a cały mecz 3-0 i w przyszłym sezonie zobaczymy ich na pierwszoligowych parkietach, brawo!

Typ Redakcji: ?-?

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): ?-?

Typ Eksperta (Maciej Manista): ?-?

Aqua Volley – Siatkersi

Godz.: 08:30, boisko nr: 3

Tego to w naszym bingo w sumie nie było. Ok – wiedzieliśmy, że z konieczności na rozegraniu zamiast Konrada Rutkowskiego zobaczymy kapitana drużyny – Patryka Łabędzia. Mimo to uznaliśmy, że Only Spikes radzili sobie w obecnej kampanii na tyle dobrze, że nie powinno to być dla nich przeszkodą, której nie da się przeskoczyć. Dodatkowo team był zmobilizowany tym, że mieli oni szansę na dorobek aż 20 punktów, co w naszej ocenie byłoby kapitalnym wynikiem. Początek spotkania układał się dla ‘Żółtych’ w wymarzony sposób. Po skutecznej zagrywce Adriana Schramki oraz czterech błędach w ataku ekipy ME Sulmin Volley faworyci wysunęli się na prowadzenie… 14-6. Tak dużej przewagi nie dało się po prostu roztrwonić i finalnie zespół Patryka Łabędzia wygrał seta do… 8! Po tak miażdżącej przewadze wydawało się, że drugi i trzeci set będą tylko formalnością. Nic bardziej mylnego. Od samego początku seta byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 11. Po kilku punktach bardzo aktywnego w czwartkowy wieczór Aleksandra Kwiatkowskiego ME Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16 i choć w końcówce było trochę zamieszania z błędnym ustawieniem, team Fabiana Ehrlicha wygrał tę partię do 17. Ostatni set to jednak dla nas absolutny szok poznawczy. Sądzimy, że dla graczy w żółtych trykotach również. Po miażdżącym początku gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 7-2. W dalszej części, po ataku Andrija Cherniuka, Only Spikes zniwelowali stratę do trzech punktów (11-8), ale był to jedynie nic nieznaczący dla losów seta epizod. Świetnie grający gracze z Sulmina parli w dalszej części po swoje i w konsekwencji rozbili rywala, wygrywając do 11 i kończąc sezon z kapitalnym wynikiem 16 punktów. Wow – brawo!

Dream Volley – Audiofon Karczemki

Godz.: 08:30, boisko nr: 1

Tego to w naszym bingo w sumie nie było. Ok – wiedzieliśmy, że z konieczności na rozegraniu zamiast Konrada Rutkowskiego zobaczymy kapitana drużyny – Patryka Łabędzia. Mimo to uznaliśmy, że Only Spikes radzili sobie w obecnej kampanii na tyle dobrze, że nie powinno to być dla nich przeszkodą, której nie da się przeskoczyć. Dodatkowo team był zmobilizowany tym, że mieli oni szansę na dorobek aż 20 punktów, co w naszej ocenie byłoby kapitalnym wynikiem. Początek spotkania układał się dla ‘Żółtych’ w wymarzony sposób. Po skutecznej zagrywce Adriana Schramki oraz czterech błędach w ataku ekipy ME Sulmin Volley faworyci wysunęli się na prowadzenie… 14-6. Tak dużej przewagi nie dało się po prostu roztrwonić i finalnie zespół Patryka Łabędzia wygrał seta do… 8! Po tak miażdżącej przewadze wydawało się, że drugi i trzeci set będą tylko formalnością. Nic bardziej mylnego. Od samego początku seta byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 11. Po kilku punktach bardzo aktywnego w czwartkowy wieczór Aleksandra Kwiatkowskiego ME Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16 i choć w końcówce było trochę zamieszania z błędnym ustawieniem, team Fabiana Ehrlicha wygrał tę partię do 17. Ostatni set to jednak dla nas absolutny szok poznawczy. Sądzimy, że dla graczy w żółtych trykotach również. Po miażdżącym początku gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 7-2. W dalszej części, po ataku Andrija Cherniuka, Only Spikes zniwelowali stratę do trzech punktów (11-8), ale był to jedynie nic nieznaczący dla losów seta epizod. Świetnie grający gracze z Sulmina parli w dalszej części po swoje i w konsekwencji rozbili rywala, wygrywając do 11 i kończąc sezon z kapitalnym wynikiem 16 punktów. Wow – brawo!

Fux Pępowo – AIP

Godz.: 09:30, boisko nr: 1

Tego to w naszym bingo w sumie nie było. Ok – wiedzieliśmy, że z konieczności na rozegraniu zamiast Konrada Rutkowskiego zobaczymy kapitana drużyny – Patryka Łabędzia. Mimo to uznaliśmy, że Only Spikes radzili sobie w obecnej kampanii na tyle dobrze, że nie powinno to być dla nich przeszkodą, której nie da się przeskoczyć. Dodatkowo team był zmobilizowany tym, że mieli oni szansę na dorobek aż 20 punktów, co w naszej ocenie byłoby kapitalnym wynikiem. Początek spotkania układał się dla ‘Żółtych’ w wymarzony sposób. Po skutecznej zagrywce Adriana Schramki oraz czterech błędach w ataku ekipy ME Sulmin Volley faworyci wysunęli się na prowadzenie… 14-6. Tak dużej przewagi nie dało się po prostu roztrwonić i finalnie zespół Patryka Łabędzia wygrał seta do… 8! Po tak miażdżącej przewadze wydawało się, że drugi i trzeci set będą tylko formalnością. Nic bardziej mylnego. Od samego początku seta byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 11. Po kilku punktach bardzo aktywnego w czwartkowy wieczór Aleksandra Kwiatkowskiego ME Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16 i choć w końcówce było trochę zamieszania z błędnym ustawieniem, team Fabiana Ehrlicha wygrał tę partię do 17. Ostatni set to jednak dla nas absolutny szok poznawczy. Sądzimy, że dla graczy w żółtych trykotach również. Po miażdżącym początku gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 7-2. W dalszej części, po ataku Andrija Cherniuka, Only Spikes zniwelowali stratę do trzech punktów (11-8), ale był to jedynie nic nieznaczący dla losów seta epizod. Świetnie grający gracze z Sulmina parli w dalszej części po swoje i w konsekwencji rozbili rywala, wygrywając do 11 i kończąc sezon z kapitalnym wynikiem 16 punktów. Wow – brawo!

Flota TGD Team – Sharks

Godz.: 09:30, boisko nr: 2

Tego to w naszym bingo w sumie nie było. Ok – wiedzieliśmy, że z konieczności na rozegraniu zamiast Konrada Rutkowskiego zobaczymy kapitana drużyny – Patryka Łabędzia. Mimo to uznaliśmy, że Only Spikes radzili sobie w obecnej kampanii na tyle dobrze, że nie powinno to być dla nich przeszkodą, której nie da się przeskoczyć. Dodatkowo team był zmobilizowany tym, że mieli oni szansę na dorobek aż 20 punktów, co w naszej ocenie byłoby kapitalnym wynikiem. Początek spotkania układał się dla ‘Żółtych’ w wymarzony sposób. Po skutecznej zagrywce Adriana Schramki oraz czterech błędach w ataku ekipy ME Sulmin Volley faworyci wysunęli się na prowadzenie… 14-6. Tak dużej przewagi nie dało się po prostu roztrwonić i finalnie zespół Patryka Łabędzia wygrał seta do… 8! Po tak miażdżącej przewadze wydawało się, że drugi i trzeci set będą tylko formalnością. Nic bardziej mylnego. Od samego początku seta byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 11. Po kilku punktach bardzo aktywnego w czwartkowy wieczór Aleksandra Kwiatkowskiego ME Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16 i choć w końcówce było trochę zamieszania z błędnym ustawieniem, team Fabiana Ehrlicha wygrał tę partię do 17. Ostatni set to jednak dla nas absolutny szok poznawczy. Sądzimy, że dla graczy w żółtych trykotach również. Po miażdżącym początku gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 7-2. W dalszej części, po ataku Andrija Cherniuka, Only Spikes zniwelowali stratę do trzech punktów (11-8), ale był to jedynie nic nieznaczący dla losów seta epizod. Świetnie grający gracze z Sulmina parli w dalszej części po swoje i w konsekwencji rozbili rywala, wygrywając do 11 i kończąc sezon z kapitalnym wynikiem 16 punktów. Wow – brawo!

ME Sulmin Volley – TKKF Flota

Godz.: 09:30, boisko nr: 3

Tego to w naszym bingo w sumie nie było. Ok – wiedzieliśmy, że z konieczności na rozegraniu zamiast Konrada Rutkowskiego zobaczymy kapitana drużyny – Patryka Łabędzia. Mimo to uznaliśmy, że Only Spikes radzili sobie w obecnej kampanii na tyle dobrze, że nie powinno to być dla nich przeszkodą, której nie da się przeskoczyć. Dodatkowo team był zmobilizowany tym, że mieli oni szansę na dorobek aż 20 punktów, co w naszej ocenie byłoby kapitalnym wynikiem. Początek spotkania układał się dla ‘Żółtych’ w wymarzony sposób. Po skutecznej zagrywce Adriana Schramki oraz czterech błędach w ataku ekipy ME Sulmin Volley faworyci wysunęli się na prowadzenie… 14-6. Tak dużej przewagi nie dało się po prostu roztrwonić i finalnie zespół Patryka Łabędzia wygrał seta do… 8! Po tak miażdżącej przewadze wydawało się, że drugi i trzeci set będą tylko formalnością. Nic bardziej mylnego. Od samego początku seta byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 11. Po kilku punktach bardzo aktywnego w czwartkowy wieczór Aleksandra Kwiatkowskiego ME Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16 i choć w końcówce było trochę zamieszania z błędnym ustawieniem, team Fabiana Ehrlicha wygrał tę partię do 17. Ostatni set to jednak dla nas absolutny szok poznawczy. Sądzimy, że dla graczy w żółtych trykotach również. Po miażdżącym początku gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 7-2. W dalszej części, po ataku Andrija Cherniuka, Only Spikes zniwelowali stratę do trzech punktów (11-8), ale był to jedynie nic nieznaczący dla losów seta epizod. Świetnie grający gracze z Sulmina parli w dalszej części po swoje i w konsekwencji rozbili rywala, wygrywając do 11 i kończąc sezon z kapitalnym wynikiem 16 punktów. Wow – brawo!